Nie zgadzam się na kopiowanie treści i zdjęć w całości i/lub we fragmentach, jak i na komercyjne używanie całości bądź fragmentów strony.

wtorek, 27 czerwca 2017

Rodzinne rowerowanie

Ostatnie dwa weekendy spędziliśmy w głogowskim lesie na rowerach. Przymierzaliśmy się do tego bardzo długo. Najpierw nie mogliśmy się doczekać dobrej pogody. Później różne obowiązki ograniczały nam czas w dni wolne od pracy. W końcu nie wiedzieliśmy ile będzie wstanie przejechać w ciągu jednego dnia nasza Kaja. Do tej pory jeździła tylko po mieście i nie miała okazji sprawdzić swojej kondycji na dalszej trasie.

sobota, 17 czerwca 2017

26,5 km relaksu czyli spotkanie z Radziejową

Szperałem, szukałem, żeby znaleźć jakieś miejsce z dobrym dojazdem z Rzeszowa. W końcu wyszperałem Radziejową. Początkowo miałem jechać sam, a później przekonałem Michała. Jednak najpierw on się rozchorował, potem ja miałem ograniczony czas ze względu na komunie córki i tak od pomysłu do realizacji zeszło jakieś dwa miesiące. Wreszcie przy okazji mojej wizyty w Jaśle dograliśmy się i ruszyliśmy Michałowym Oplem...

wtorek, 30 maja 2017

Kupiłem sobie nóż

Przez ponad rok prowadzenia tej strony za regułę przyjąłem nie chwalić się nowymi nabytkami. Chciałbym aby sprzęt, w tym o czym piszę był tylko dodatkiem, takim rodzajem przyprawy. Poza tym do tej pory nie czułem potrzeby aby demonstrować nowe zakupy. Ale jak wiadomo od reguł są wyjątki, a i potrzeba czasem może najść człowieka...
Otóż niedawno zadzwoniłem do kolegi i dowiedziałem się, że ów sam wykonał sobie nóż. Właściwie to kupił wykutą fińską głownię ze stali węglowej i obrobił ją oraz oprawił w brzozową rękojeść. Podczas ostatniej wspólnej eskapady miałem okazję go zobaczyć i efekt przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia. Spodziewałem się nieporadnego efektu pierwszej próby, a zobaczyłem
coś co sam chciałbym mieć. Gdybym nie wiedział, że Michał sam obrabiał całość to myślałbym, że trzymam w rękach wyrób sklepowy.
Poprosiłem więc o zrobienie drugiego. Okazało się że drugi jest już gotowy i mogę go odkupić, jeżeli mi się spodoba...
W ten oto sposób stałem się właścicielem nowego noża. Tym cenniejszy to zakup, że jest dziełem rąk mojego dobrego kolegi i górskiego kompana Michała. I w sumie to ładna klamra bo w tym roku stuknęło nam dziesięć lat wspólnego wałęsania się po górach i krzakach. Dzięki Wuju.




 Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem pierwszego są autorstwa twórcy obu noży.
Mój nabytek to nóż z masywniejszym i krótszym ostrzem.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Subiektywnie o niskich butach turystycznych

Gdy zaczynałem chodzić po górach jedynym słusznym wyborem były wysokie buty turystyczne, najlepiej takie wypasione, z pełnym otokiem. W tamtym czasie w sieci spotkałem się parę razy z opiniami, że niski but sprawdza się także w naszych górach. Traktowałem je jednak jako awangardę, jako wyjątek potwierdzający regułę. Lata mijały, ja trwałem w swoim przekonaniu, a awangarda rosła w siłę. Co ciekawe, coraz częściej jej przedstawiciele wybierali buty trailowe. Od kilku lat nikogo nie dziwi, że chodzimy w góry w niskich butach.

sobota, 8 kwietnia 2017

Wędrówki wiosenne czas zacząć


Zrobiło się ciepło, a świat powoli zaczął się zielenić. Narty i rakiety odstawione do piwnicy, bo nadszedł czas na wyjęcie niskich butów z szafy. No dobrze ale gdzie by tu ruszyć? Od dłuższego czasu przymierzałem się do wyjazdu na Pogórze strzyżowskie w okolice Góry Chełm i Barda. Może tam?...

sobota, 25 marca 2017

Biwak w Regietowie

W Wysowej, z autobusu wysiadamy od razu na drodze, którą prowadzi szlak obrany przez nas na początek marszu. Ma on kolor zielony i chcemy nim wejść na Kozie Żebro. Jest już po czternastej i nie możemy marudzić. Sprawnie ogarniamy ekwipunek, dzięki czemu równie sprawnie ruszamy w drogę.

środa, 15 lutego 2017

LAPLAYA Kubek termiczny CARABINER 0,35l

W zeszłym roku doszedłem do wniosku, że potrzebuje zamykanego naczynia na napoje do pracy. Nie zależało mi na szczelnym i izolowanym termicznie kubku. Naczynie powinno było w założeniu chronić zawartość przed rozlaniem w trakcie przenoszenia napoju między kuchnią a gabinetem, w którym pracuję. Będąc w jakimś sklepie sportowym rzuciły mi się w oczy kubki termiczne ze stali nierdzewnej. Szybka konsultacja z żoną i otrzymałem takowy w ramach prezentu z okazji imienin.

Kubek to prosta konstrukcja przypominająca termos. Różni się od niego w zasadzie szerokością wlewu i sposobem zamknięcia.
Ten ostatni element składa się z dwóch części. Zakrętka na kubek, która jednocześnie służy jako ustnik, oraz zakrętka wkręcana do ustnika, która uszczelnia otwory do picia. Na szczycie całości producent pokusił się o uchwyt z uchylnym zamkiem. Działa on na takiej samej zasadzie jak karabinek wspinaczkowy.
Całość jest estetycznie wykonana. Kubek łatwo napełnić i wyczyścić. Sposób wykonania zakrętki i dostęp do ustnika bardzo przypadły mi do gustu. Oparcie tych elementów na zasadzie zwykłego zakręcanego korka może nie jest tak szybkie jak zamknięcie one touch ale za to bardziej niezawodne. Jeden z kubków, który posiadałem, był wyposażony w wciskany korek. Miało to być wygodne i szybkie w korzystaniu. Jednak zamknięcie raz otwarte niechętnie lub wcale się nie zamykało. Tu nie ma mowy o takich perypetiach. Co ważne zakrętka jest szczelna.
Wykonanie zasadniczego naczynia ze stali daje ten komfort, że napój nie zmienia smaku w kontakcie z kubkiem i izolacja termiczna jest o niebo lepsza niż w przypadku naczyń z tworzyw.
No właśnie, jak to jest z izolacją tego naczynia? W moim odczuciu całkiem nieźle. Nie prowadziłem pomiarów z wykorzystaniem termometru laboratoryjnego. Uważam, że byłby to przerost formy nad treścią. W zupełności wystarcza mi, że napój zrobiony w domu gdy kończę go pić pod koniec zmiany nadal jest bardziej niż letni i mnie rozgrzewa. A po dojściu do pracy aby nie parzyć sobie ust odkręcam górną zakrętkę i tak sobie stoi i czeka aby skorzystać z jego zawartości. Często pomiędzy zaparzeniem herbaty a jej całkowitym wypiciem mija około 6 godzin.
Oczywiście z kubka korzystam również podczas wyjazdów. Biorę w nim często dodatkowe picie na dojazd lub w czasie krótkich wypadów pod miasto zabieram go jako jedyny zapas płynów. Niespełna 400 ml to idealna pojemność na parogodzinny szybki wypad do lasu w chłodnej części roku. Tu podobnie kubek zapewnia mi komfort dostępu do ciepłego płynu w terenie. Gdy zaś jedziemy całą rodziną mogę zabrać dla siebie kawę zwykłą lub zbożową, której z kolei nie piją pozostali.

Jeśli chodzi o trwałość to jest dobrze. zużycie zaznacza się głównie w obdrapanej farbie, lekkich wgięciach i osadzie pozostawionym przez napoje. Pierwsze jest wynikiem nie stosowanie się przeze mnie do zaleceń producenta. Parę razy umyłem kubek w zmywarce wbrew instrukcji. Efekt kilka miejsc ze zmytą warstwą lakieru. Wgięcia to wynik upadku kubka z ponad dwóch metrów na twarde podłoże. Nie wpływa to jednak na walory użytkowe kubka. Osad natomiast to normalna oznaka korzystania z termicznych naczyń stalowych. Wszystkie moje termosy noszą na sobie takie zabrudzenie.

Podsumowując całość opinii bez wątpienia muszę stwierdzić, że jestem zadowolony z zakupu i polecam go innym. Zwłaszcza izolacja termiczna i sposób zamykania dla mnie są mocnymi elementami tego produktu.
Z kubka korzystam od kwietnia 2016 minimum pięć dni w tygodniu.