Nie zgadzam się na kopiowanie treści i zdjęć w całości i/lub we fragmentach, jak i na komercyjne używanie całości bądź fragmentów strony.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lutego 2021

Lekcja


Po fakcie stwierdzam, że to był dziwny wyjazd. Myślę tak dlatego, że ciężko mi wpasować go w jakiś schemat czy słowną klamrę. Z drugiej strony zawszę z respektem podchodzę do tego, co może mnie spotkać na szlaku ze strony pogody i własnego organizmu. Pogoda, wiadomo, nie jest do końca przewidywalna, a organizm zawsze może spłatać niespodziewanego figla. Zresztą parę razy w życiu zdarzyło mi się opaść z sił zimą w górach i dlatego staram się dbać o kondycję. Ale po raz pierwszy w jakimś sensie zawiódł mnie sprzęt. Po głowie kołaczą się mi jakieś frazy o igłach szronu na moim tygodniowym zaroście, facecje o tym jak najadłem się śniegu podczas paru upadków i jak mnie zaskoczył strumień ciurkający w najlepsze pod śniegiem przy około dziesięciostopniowym mrozie. Jednak na to, co działo się podczas wycieczki i to jak ona wyglądała największy wpływ miała zawodność sprzętu i jego słabe przygotowanie przed wyrypą...

sobota, 28 listopada 2020

Deuter Nomi


Nieco ponad półtora roku  temu otrzymałem prezent od żony. Plecak Deutera o niewielkiej pojemności miał mi służyć na co dzień. Podarek zbiegł się z dokonaniem żywota przez moją znoszoną torbę Vaude. Faktycznie od tego czasu Nomi towarzyszy mi w drodze do pracy czy codziennych zakupach. Parę razy miałem go także na leśnych wycieczkach i wypadach rowerowych.

czwartek, 20 lutego 2020

Beskid Sądecki 2020 - sprzęt i trasa

Kilka osób w komentarzach pod ostatnią relacją pytało o kwestie sprzętowe. Na tyle na ile dało się zrobić to krótko odpowiadałem w tamtym miejscu. Wszystko dla tego, że miałem w planach tę publikację.
Jest to dla mnie nowa forma. Wiem, że zamieszczone omówienie jest pełne niedociągnięć technicznych i warsztatowych. Mimo wszystko praca którą włożyłem w nie powoduje, że chce się nim podzielić z Wami. Zamiast pisać kolejny tekst zdecydowałem się nagrać plik audio, wzbogacony zdjęciami ilustrującymi treść. Omówienie dotyczy kolejno: plecaka, butów, termosu, śpiwora i refleksji na temat dystansu. Miłego odbioru...


sobota, 25 stycznia 2020

Kawa w terenie


Lubię kawę. Wyraz temu dałem we wpisie o Bułgarii. Lubię też napić się kawy w plenerze. Do niedawna temat rozwiązywałem na dłuższych wyjazdach kawą rozpuszczalną, a na krótkich wypadach rowerowych pakowałem do bagażu kawiarkę, która nieźle sprawowała się na turystycznym palniku. Ale czymże są rozpuszczalne troty dla prawdziwego kawosza? Wszak to nawet nie jest namiastka! Kawiarka wykonana z grubej stali dawała odpowiednią jakość naparu, jednak za cenę kosmicznej wagi naczynia. Szperając po zasobach sieci i rozważając różne opcje koniec końców na placu pozostał zestaw Primusa...

czwartek, 18 kwietnia 2019

Serwisowa przygoda na koniec sezonu narciarskiego


Czekając na warunki by ruszyć na narty, wertowałem strony w sieci. Rozglądałem się za deskami, które miały docelowo zastąpić, wysłużone przeze mnie a wcześniej Pima, Hagany X trace. Koniec końców wybrałem jeden z modeli czeskiego Sportena. Narty miały zostać zaopatrzone w ten sam typ wiązań co stara para. Wreszcie trafiła się promocja na wiązania, a narty znalazłem w rozsądnej cenie u braci Czechów.

niedziela, 21 stycznia 2018

Sakwy Crosso dry big 60l


Po długiej przerwie wiosną 2017 wróciliśmy do turystyki rowerowej. Rower okazał się być dobrym środkiem transportu umożliwiającym nam penetrowanie okolic Rzeszowa i krótkie wypady na łono natury. Szybko pojawił się pomysł wakacyjnej włóczęgi po B. Niskim. Był tylko jeden mankament. Nie mieliśmy w co się spakować. Zacząłem więc przegląd sieci w poszukiwaniu sakw. Dobre opinie podróżników przekonały mnie do wyrobów firmy Crosso. Jednak ograniczony budżet i konieczność kupna bagażnika oprócz toreb sprawiły, że wysłałem pytanie do producenta o możliwość udzielenia rabatu. W zamian proponowałem zamieszczenie recenzji na blogu. Firma odniosła się do mojego pytania pozytywnie i po jakimś czasie pod mój dach zawitał zestaw produktów Crosso.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Subiektywnie o niskich butach turystycznych

Gdy zaczynałem chodzić po górach jedynym słusznym wyborem były wysokie buty turystyczne, najlepiej takie wypasione, z pełnym otokiem. W tamtym czasie w sieci spotkałem się parę razy z opiniami, że niski but sprawdza się także w naszych górach. Traktowałem je jednak jako awangardę, jako wyjątek potwierdzający regułę. Lata mijały, ja trwałem w swoim przekonaniu, a awangarda rosła w siłę. Co ciekawe, coraz częściej jej przedstawiciele wybierali buty trailowe. Od kilku lat nikogo nie dziwi, że chodzimy w góry w niskich butach.

środa, 15 lutego 2017

LAPLAYA Kubek termiczny CARABINER 0,35l

W zeszłym roku doszedłem do wniosku, że potrzebuje zamykanego naczynia na napoje do pracy. Nie zależało mi na szczelnym i izolowanym termicznie kubku. Naczynie powinno było w założeniu chronić zawartość przed rozlaniem w trakcie przenoszenia napoju między kuchnią a gabinetem, w którym pracuję. Będąc w jakimś sklepie sportowym rzuciły mi się w oczy kubki termiczne ze stali nierdzewnej. Szybka konsultacja z żoną i otrzymałem takowy w ramach prezentu z okazji imienin.

Kubek to prosta konstrukcja przypominająca termos. Różni się od niego w zasadzie szerokością wlewu i sposobem zamknięcia.
Ten ostatni element składa się z dwóch części. Zakrętka na kubek, która jednocześnie służy jako ustnik, oraz zakrętka wkręcana do ustnika, która uszczelnia otwory do picia. Na szczycie całości producent pokusił się o uchwyt z uchylnym zamkiem. Działa on na takiej samej zasadzie jak karabinek wspinaczkowy.
Całość jest estetycznie wykonana. Kubek łatwo napełnić i wyczyścić. Sposób wykonania zakrętki i dostęp do ustnika bardzo przypadły mi do gustu. Oparcie tych elementów na zasadzie zwykłego zakręcanego korka może nie jest tak szybkie jak zamknięcie one touch ale za to bardziej niezawodne. Jeden z kubków, który posiadałem, był wyposażony w wciskany korek. Miało to być wygodne i szybkie w korzystaniu. Jednak zamknięcie raz otwarte niechętnie lub wcale się nie zamykało. Tu nie ma mowy o takich perypetiach. Co ważne zakrętka jest szczelna.
Wykonanie zasadniczego naczynia ze stali daje ten komfort, że napój nie zmienia smaku w kontakcie z kubkiem i izolacja termiczna jest o niebo lepsza niż w przypadku naczyń z tworzyw.
No właśnie, jak to jest z izolacją tego naczynia? W moim odczuciu całkiem nieźle. Nie prowadziłem pomiarów z wykorzystaniem termometru laboratoryjnego. Uważam, że byłby to przerost formy nad treścią. W zupełności wystarcza mi, że napój zrobiony w domu gdy kończę go pić pod koniec zmiany nadal jest bardziej niż letni i mnie rozgrzewa. A po dojściu do pracy aby nie parzyć sobie ust odkręcam górną zakrętkę i tak sobie stoi i czeka aby skorzystać z jego zawartości. Często pomiędzy zaparzeniem herbaty a jej całkowitym wypiciem mija około 6 godzin.
Oczywiście z kubka korzystam również podczas wyjazdów. Biorę w nim często dodatkowe picie na dojazd lub w czasie krótkich wypadów pod miasto zabieram go jako jedyny zapas płynów. Niespełna 400 ml to idealna pojemność na parogodzinny szybki wypad do lasu w chłodnej części roku. Tu podobnie kubek zapewnia mi komfort dostępu do ciepłego płynu w terenie. Gdy zaś jedziemy całą rodziną mogę zabrać dla siebie kawę zwykłą lub zbożową, której z kolei nie piją pozostali.

Jeśli chodzi o trwałość to jest dobrze. zużycie zaznacza się głównie w obdrapanej farbie, lekkich wgięciach i osadzie pozostawionym przez napoje. Pierwsze jest wynikiem nie stosowanie się przeze mnie do zaleceń producenta. Parę razy umyłem kubek w zmywarce wbrew instrukcji. Efekt kilka miejsc ze zmytą warstwą lakieru. Wgięcia to wynik upadku kubka z ponad dwóch metrów na twarde podłoże. Nie wpływa to jednak na walory użytkowe kubka. Osad natomiast to normalna oznaka korzystania z termicznych naczyń stalowych. Wszystkie moje termosy noszą na sobie takie zabrudzenie.

Podsumowując całość opinii bez wątpienia muszę stwierdzić, że jestem zadowolony z zakupu i polecam go innym. Zwłaszcza izolacja termiczna i sposób zamykania dla mnie są mocnymi elementami tego produktu.
Z kubka korzystam od kwietnia 2016 minimum pięć dni w tygodniu.

niedziela, 29 stycznia 2017

Jack Wolwskin Moab Jam 24- recenzja

Plecak otrzymałem do testów dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora firmy Jack Wolfskin oraz administracji portalu ngt.pl. Pozostawał on w moich rękach przez rok, podczas którego używałem go w trakcie podróży, wędrówek i na co dzień. Łączna liczba dni użycia produktu to 297. Obejmuje ona wszystkie sytuacje w jakich korzystałem z plecaka. Uściślając oprócz wędrówek outdoorowych służył mi on w codziennym noszeniu potrzebnych rzeczy do pracy i podczas podróży i zwiedzania miast takich jak Kraków, Wiedeń czy Warszawa.

niedziela, 16 października 2016

Jack Wolfskin plecak Moab Jam 24- film

W tym krótkim filmie chciałem opisać główne cechy plecaka moab jam. Mam nadzieje, że udało mi się osiągnąć zamierzony cel. Mimo kilku niedociągnięć wierzę, że film będzie dla Was przydatny i dobrze pokaże charakterystykę tego produktu. Nie jest to relacja z wrażeń z użytkowania, ani recenzja a raczej dokładne pokazanie wszystkich istotnych elementów. Miłego oglądania.