Nie zgadzam się na kopiowanie treści i zdjęć w całości i/lub we fragmentach, jak i na komercyjne używanie całości bądź fragmentów strony.

czwartek, 20 lutego 2020

Beskid Sądecki 2020 - sprzęt i trasa

Kilka osób w komentarzach pod ostatnią relacją pytało o kwestie sprzętowe. Na tyle na ile dało się zrobić to krótko odpowiadałem w tamtym miejscu. Wszystko dla tego, że miałem w planach tę publikację.
Jest to dla mnie nowa forma. Wiem, że zamieszczone omówienie jest pełne niedociągnięć technicznych i warsztatowych. Mimo wszystko praca którą włożyłem w nie powoduje, że chce się nim podzielić z Wami. Zamiast pisać kolejny tekst zdecydowałem się nagrać plik audio, wzbogacony zdjęciami ilustrującymi treść. Omówienie dotyczy kolejno: plecaka, butów, termosu, śpiwora i refleksji na temat dystansu. Miłego odbioru...


12 komentarzy:

  1. Dzięki Barsus... za szybką reakcję na moją prośbę. Celne spostrzeżenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę bardzo i dzięki za uznanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będąc po raz pierwszy na turze narciarskiej "na ciężko", miałeś dużo nowych doświadczeń.
    1. Wniosek co do innego pakowania plecaka trafiony w 100%.
    "Szafa" w tym gabarycie wagowym zaburza równowagę i na prawdę trudno jest o płynność ruchów. Mnie ten ciężar też sponiewierał. Lata temu regularnie poruszaliśmy się z takimi plecakami i wydawało mi w swoim przekonaniu że się "szybko się odnajdę". Od tego czasu minęło tak z 17 lat...
    Pierwszego dnia na pewno się "nie odnalazłem". Drugiego już było lepiej....
    2. Widać, że do masy około 10 kg generalnie nie ma poważniejszych problemów. Pokazały to np. Karkonosze. Powyżej tej wartości +/- plecak powoli staje się "piątą kolumną".
    3. Patrząc na listę swojego sprzętu nie widzę dużo rzeczy do redukcji. A trzeba pamiętać, że kwestię namiotu potraktowaliśmy "bardzo light". 1 kg vs 2,5-3,5kg typowej konstrukcji to jednak konkretna różnica.
    4. Z perspektywy wykorzystanie tej rezerwy ciężaru na zabranie termosa obiadowego było jak najbardziej słuszną decyzją.
    5. Co do zestawu narciarskiego, to jest trafiony. Szeroka narta + dobry masywny but. Czy to będzie Sporten expedition, czy np. Madshus Epoh to w zestawieniu z Hanwagami Alaska i wiązaniami X-trace dobrze działa.

    Jak wszystko się zmienia: Sporten Expedition ma rozmiar 90-70-80 i jest to narta XCD, która wydaje się wątła przy zestawach skitourowych. A geometria 90-70-80 to był ....standard narty skitourowej w latach 90-tych XXw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1/2/3 . Waga to nie wszystko. Istotne jeszcze jest jak duży tobół ona stanowi. To dokładnie tak samo jak z pakowaniem plecaka. Tę samą masę można spakować tak aby była jak najmniejszym problemem, a można to zrobić tak, że plecak buja się na boki lub wyważa w tył.
      U mnie jedynym polem manewru jest zabranie mniejszej ilości rękawic. Tamtą razą miałem ich tyle, że można by zestawić komplet na każdą okazję. Zupełnie jak hrabina i jej buty do każdej sukni. Myślałem też o zamianie termosu herbacianego na nalgena w pokrowcu termicznym. No i wywalenie klapy z plecaka. Jeszcze w wisporcie jest grubaśna pianka między komorą a stelażem. Chodzi mi po głowie, żeby zrobić tak aby dało się ją wyjmować i wkładać. Dzięki temu zyskam sprytną kieszonkę na matę dmuchaną, która dzięki temu zajmie mniej objętości w plecaku.
      Tyle, że te wszystkie zabiegi pozwolą mi zyskać jakieś 500 do 700 g. A już zamówiłem płachtę z tyweku i ona zredukuje te zyski o jakiś 300 g.
      Jednak temat przeróbek plecaka zmusza mnie do sformułowania takiej myśli:
      mam pancerny plecak z cordury 1000 który w wersji ful waży w okolicy 2260 g
      zwykłe odpięcie klapy i bocznych kieszeni redukuje jego wagę o 0,5 kg czyli schodzimy do ok 1750 g
      Teraz wywalamy piankę z pleców, która może ważyć jakieś 50 g
      Gdyby zredukować jeszcze ilość troków do niezbędnego minimum i wywalić suwak z dolnej komory i wykonać plecak jedno komorowy pewno można by dojść w okolice 1,5 / 1,6 kg i to cały czas z plecakiem o pancernej konstrukcji i na prawdę dużej funkcjonalności, a i z regulowanym systemem nośnym. A przecież można jeszcze zmniejszyć gramaturę tkaniny... I to na starych dobrych rozwiązaniach bez hiper drogich cubenów czy dynemy.
      4. też jestem zadowolony z pomysłu. Zupełnie inny rodzaj mocy z dobrego wilgotnego posiłku niż z wszelakich kanapek czy słodyczy. A i bebechy pracują zupełnie inaczej. 2 lata temu robiłeś pastę paprykową z jakim rodzajem płatków?
      5. Czuć różnicę przy sztywnej okolicy kostki. Bardzo pozytywnie odebrałem przesiadkę z Meindli Kansass na te Alaski.

      Usuń
    2. ps
      co do tego, że wszystko się zmienia i że dawniej taki sporten mógłby być nartą skiturową, to w zeszłym roku było na ALLEGRO sporo ofert tego modelu z wiązaniami tele pod plastikowe buty. Chyba to były jakieś kablówki.

      Usuń
    3. Barsus, ważyłeś może tego Wisporta? Kiedyś miałem model Quickpack 65 - ważył 2297g wobec deklarowanych 1950g. To jednak 15% różnicy jest, to dużo.

      Usuń
    4. Tak ważyłem i na mojej wadze wyszło 2266 g. Ważenie jest obarczone marginesem niedokładności, bo kuchenna waga niestety nie daje możliwości ogarnięcia wszystkich troczków i pasków. Zawsze coś się oprze o blat i tym samym nie uwzględni w ważeniu.

      Usuń
  4. Tak sobie słucham i myślę.... odchudzanie ekwipunku, zmiana sposobu pakowania plecaka i żywienia na trasie napewno mogą wiele poprawić, jednak wydaje mi się, że kluczową kwestią jest praca nad swoją kondycją i techniką jazdy na nartach.Niejednokrotnie odczułem na własnej skórze (może nie koniecznie w temacie nart, bo w moim przypadku jest to powrót po latach) na jak wiele aspektów możemy przymknąć oko będoc w dobrej predyspozycji i jak wiele drobnostek potrafi nas przytłoczyć gdy ta predyspozycja nawet w niewielkim stopniu spada. M. N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikronie,
      To tak oczywiste, że nie pomyślałem, żeby o tym wspomnieć. Ponadto w przypadku tej tury powinienem był być w formie. Sporo czasu poświęciłem na przygotowania kondycyjne. Jednak różnice między doświadczeniami z poprzednich lat a tym razem były na tyle wyraźne, że zmusiły do refleksji i wyciągnięcia wniosków na przyszłość. To są detale, które składają się w większą całość. A zresztą pomyśl o naszym ostatnim pobycie na Baraniem. Czasem warunki są tak ciężkie, że i kondycja nic nie daje. Nam warunki też dały w kość tego roku...
      A technika? Bardzo chętnie potrenuję. Zwłaszcza, że w zeszłym roku przed wyrypą z Pimem miałem solidne trzy dni w lasach i B. Niskim i widziałem różnicę. Ale w tym roku jakoś nie było warunków i większej ilości okazji na wejście w sezon. :D

      Usuń
  5. Faktycznie w tym roku zima nie dawała zbyt wiele okazji do szlifowania techniki... a co do tamtego wyjścia na Baranie, to myślę, że właśnie dobra predyspozycja w tym dniu pozwoliła na wejście w warunkach jakie zastaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to ja i tak miałem łatwiej. Bo miałem wtedy z sobą rakiety śnieżne. 😉 Najbardziej pod górkę w tamtych warunkach miałeś ty. Pewnie tak jak piszesz, gdyby nie dobra dyspozycja i upór to byśmy nie doszli na szczyt. Ale chyba przyznasz, że nawet mimo dobrej dyspozycji po prostu było ciężko? 😀 I to właśnie mam na myśli. Czasem warunki po prostu nas przerosną mimo zadbania o aspekt kondycyjny.

      Usuń
  6. Było ciężko, nie da się ukryć... czasem warunki są nie do '' przeskoczenia ''

    OdpowiedzUsuń